piątek, 31 stycznia 2014

Rozdział II

                                  Rozdział II:''Nowy uczeń''


*Michael's POV*
-Dobrze,a to jest twój pokój-powiedziała dyrka.-Lekcje zaczynasz od 8:10.Tylko proszę nie spóźniaj się na lekcje.Śniadanie jest o 7:30.Jeżeli będziesz czegoś potrzebował,to moja córka jest do twojej dyspozycji-fajnie tylko mam nadzieję,że ta córka nie wdała się w urodę za matką..
-Dobrze...To ja cię zostawiam-w końcu wyszła..
Rozejrzałem się po pokoju nie była to jakaś wielka rewelacje.Wręcz przeciwnie.Nora zabita dechami.Poczułem wibracje w kieszeni.Wyciągnąłem starą nokię i zobaczyłem,że mam wiadomość od zastrzeżonego numeru :
**Jak nas wkopiesz gliną,nie żyjesz tak jak
i twój brat będzie mógł się pożegnać z życiem.**


*Alice POV*
Alice weź się w garść.To przecież nie
 pierwszy raz jak
 płaczesz 
przez tą rudą szmatę.   
                                       

-Hej Alice.Co się stało?Nie mów mi,że się nią przejmujesz?!Prosiłem Cię żebyś nie zwracała na nią uwagi.-nie no ja go po prostu kocham.-Już wszystko dobrze?-powiedział i otarł moje policzki od łez.
Ruszyliśmy w stronę klasy.Po zajęciach poszliśmy do wielkiej biblioteki zbudowanej w stylu staroświeckim.Po odrobieniu sterty prac domowych.
-Ja jestem już zmęczony nie wiem jak ty,ale ja idę już spać-powiedział wstając.
-Okej
-A ty nie idziesz ?-jak ja lubiłam jak poprawiał swoją grzywkę.
-Nie jeszcze się pouczę na Francuski-na odchodne dał mi causa w policzek.
-Jack zaczekaj!-no kurde no, już wyszedł.

*Jade POV*
-No okej,okej czyli dzisiaj za szkołą o dwudziestej?- właśnie ubierałam się na spotkanie z moimi prawdziwymi przyjaciółmi.
-No tak musisz iść wyrwać tego całego, no wiesz tego nowego-usłyszałam słodki głosik mojej przyjaciółki Kate po drugiej stronię telefonu.
-Znowu, który to już dziesiąty który z kończy ze złamanym sercem?- wkurwiła mnie.
-Oj przestań, to tylko taka zabawa.- wredna małpa.
-Okej widzimy się za chwilkę-powiedziałam z zamiarem rozłączenia się.
-Dobra myszko, nie zapomnij wpaść po nowego pokój numer 104- rozłączyła się.

 Ubrana i gotowa do wyjścia ruszyłam w stronę pokoju wyznaczonego przez Kate.

*Michael POV*
Siedziałem zmęczony tym ciągłym myśleniem.
Nagle usłyszałem pukanie do drzwi. Kurwa mówiłem dyrektorce że ta jej stuknięta córka ma nie zawracać mi teraz głowy.
-Hej jest tu ktoś?-usłyszałem głos jakieś dziewczyny. Wiedziałem,  że  jej córka ma blond włosy to wszystko. Michael otwórz.

-Mówiłem Twojej mamie że nie chcę pomocy...-zamarłem. Przede mną stała wysoka, piękna brunetka.
-Hej, jestem Jade.-uścisnąłem jej dłoń.- Jesteś nowy więc pomyślałam że się poznany a później zapoznam Cię z moimi przyjaciółmi, Co ty na to?- Zabawić powiada? Chętnie, chętnie.
-No okej-wciągnąłem ją do środka.
-Nie myślałam że zgodzisz się tak szybko-ściągnąłem z niej kurtkę.
-Widzę,że kolega jest bardzo towarzyski-powiedziała i poprawiła grzywkę.
-A żebyś wiedziała! Nie spodziewasz się jak mocno-zbliżyłem się.
    Złapałem ją w tali i nachyliłem się nad nią
i złożyłem namiętny pocałunek,na jej morelowych
ustach.

                                                                           


-Mmmm, jaki słodki-wymruczałem prosto w jej usta.
-Ok przestań już gadać, całuj mnie.- Nie trzeba było mi dwa razy powtarzać. Pochyliłem się na brunetką i wbiłem w jej usta. Nasze języki momentalnie odnalazły wspólną drogę.
Ja poznawałem zakamarki podniebienia a Jade rozkoszowała się pocałunkiem. 

Jak dla mnie takie położenie jest dobre. Po chwili nasze języki walczyły o dominację.
Czułem podniecenie zarówno u siebie jak i u Jade, kurwa Michael przestań bo to zajdzie za daleko. Odsunąłem się od dziewczyny i spotkałem się ze spojrzeniem pełnym pożądania.
-To jak poznasz mnie ze swoimi przyjaciółmi czy nie?

********************
No witamy! 

TAAAK wiemy jest boski ^^
i ten ostatni gif. :*
Do następnego :) Ahoj! :)

Rozdział I

                    Rozdział I: "Nieszczęścia chodzą 
                                               parami"


*Michael's POV*

-Shan proszę jedźmy z powrotem do domu- mój brat właśnie szedł w stronę wejścia do mojego największego koszmaru.
-Kurwa mały trzeba było być dyskretniejszym- no ciekawe jak.
Otworzył je. Moim oczom ukazały się dupy w krótkich spódnicach, koszuli i krawacie. Chyba jestem w niebie.
-Widzisz nie jest tak źle- zachęcił mnie Shan.
-Mmm- tak, tak, tak. Nagle poczułem szturchnięcie w ramię.
-Kurwa uważaj jak łazisz- odwróciłem się i ujrzałem niską blondynkę
-Przepraszam- usłyszałem cichutki głosik.
-Oj mały nie przesadzaj, hej jestem Shan- podał jej rękę. Chuj Shan.
-Jestem spóźniona, jeszcze raz przepraszam- odwróciła się i wbiegła po schodach. Dzięki Bogu.
-Tej,jak ty w ogóle się zachowujesz?! Pojebało cie?-mój kochany braciszek odwrócił mnie gwałtownie w swoją stronę i walną w mordę.
-Chyba ciebie pojebało-dostałem drugi cios.
-Nie takim tonem-chuj.Wyrwałem się z jego uścisku i rozmasowałem twarz.
-Dobra nieważne idziesz mnie zaprowadzić do tej dyrektorki czy nie?

*Alice POV*
Biegłam ile sił w nogach żeby zdążyć na ten głupi angielski.
Po chwili wpadłam do sali, oczywiście wszystkie rozmowy zostały przerwane i to ja stałam się "sensacją"
-Pani Edwards znowu spóźniona- wiem nie musisz mi tego mówić stara jędzo.- Siadaj na miejsce, natychmiast- nienawidzę jak podnosi głos.
Właśnie kierowałam się do swojej ławki gdy nagle Kate podstawiła mi nogę i BUM, leżę plackiem na podłodze gdy wszyscy śmieją się w najlepsze. Wszyscy oprócz Jack'a i Jade.
-Uważaj jak łazisz mądralo- odezwała się rudowłosa dziwka i znowu gromki śmiech przebiegł przez klasę. Świetnie.
-KONIEC- oh dziękuje jędzo.- Alice wstawaj i siadaj do ławki- no już nie widzisz.
Okej Alice weź się w garść i podnieś się w końcu.
Zobaczyłam jak Jack podnosi się ze swojego miejsca i kieruję się w moją stronę. NIE człowieku.
-Alice wstawaj-podniósł mnie.
-Dziękuje-podniosłam swoje upuszczone książki i złapałam dłoń Jack'a w swoją- Dzięki glucie-pocałowałam go w policzek i wyszłam z klasy. Musiałam się porządnie wypłakać.

*Michael POV*
-W takim razie chodź za mną Michael pokaże Ci szkołę, plan zajęć, szafkę no i pokój- Pani Edwards uśmiechnęła się do mnie. Okropny widok.
-Taa- wstałem- Na razie Shan- ten kutas też się podniósł.
-Trzymaj się młody- uścisnął mnie i wyszedł. Zostałem sam z kobietą która mnie przerażała.
Panie Boże trzymaj mnie bo upadnę.

********************
No witamy ponownie.
Tak, tak, tak jest świetny.
Liczymy na komentarze ;)
Ahoj :)

Prolog

                                               Prolog:


*Michael POV*


-Kurwa jak to oskarżony, o handel narkotykami?- zdenerwowałem się.
-Panie Johnson mamy świadków którzy twierdzą że widzieli Pana, gdy sprzedawał Pan "towar"- Kurwa jebany dupek.
-Jak to kurwa widzieli?!- walnąłem pięścią w stół.
-Panie Johnson proszę o spokój, bo zrobi się nie przyjemnie- wziąłem głęboki wdech i zacisnąłem pięści.
-Dobrze nawet jakbym handlował to co wtedy? Do pierdla mnie nie wsadzicie, jestem nie pełnoletni- Ten łysy chuj się uśmiechnął.
-Wyślemy Cię do szkoły z internatem.


********************
No witamy. 

Oto prolog, tak wiemy świetny :)
Do następnego! Ahoj :)