*Michael POV*
-Ale jak ty tu się dostałeś?-usłyszałem ponownie głos blondynki.
-Drzewo-pokazałem za siebie-Może to posprzątamy?-podszedłem bliżej.
-Tak,tak.A po za tym mogłeś coś sobie zrobić!-usłyszałem w jej głosie troskę.
-No,ale widzisz nic sobie nie zrobiłem-powiedziawszy to schyliłem się,żeby pomóc All.
-Po co tu przyszedłeś?-zapytała stawiając tace i resztę jedzenia na biurku.
-Widzisz pytałaś mi się czy nie zapomniałem.A wychodzi na to,że to właśnie ty zapomniałaś-roześmiała się-To jak nauczysz mnie?
-No nie wiem nie chce mi się teraz za bardzo-wiedziałem,że kłamie.Podszedłem do niej i pocałowałem ją w czoło.A ona jak na zawołanie przytuliła się do mnie.Popatrzyłem w jej jasno niebieskie oczy.Widziałem troskę,wahanie,strach i coś czego jeszcze nie potrafiłem odczytać.
Schyliłem się nad nią i pocałowałem.Nasze języki współpracowały doskonale,całowaliśmy się namiętnie.To nie był taki zwykły pocałunek go nawet nie można był z tym porównać.

-Kto to?-zapytałem się siadając na łóżku.
-Jack-słyszałem,że jej głos drży.
-Co Ci napisał?-zapytałem po czym szybko wstałem żeby zabrać telefon All.
*Alice ja strasznie przepraszam.Nie wiem jak to mogło się stać.
Ale proszę Cię o jedno.Spotkaj się ze mną na szczycie wieży.Jeśli nie
przyjdziesz za 30 minut skoczę...Nie mógłbym żyć ze świadomością tego
co się stało.Również nie wytrzymałbym bez twojej przyjaźni.
PS :przyjdź sama*
*Alice POV*
Jak to skoczy?
Muszę tam szybko iść.
Momentalnie weszłam do garderoby i ubrałam bluzę.
-Ally idę z Tobą- NIE!
-Oszalałeś?- pokręcił głową na nie.- Muszę iść tam sama- ubrałam buty.
Już miałam wychodzić gdy nagle Michael złapał mnie za ramię i pociągnął do siebie.
Wylądowałam w jego silnych ramionach.
-Pójdę z Tobą- szepnął.
-Michael proszę, zostań będę za ok. 30 minut, poczekaj na mnie jak wrócę to dokończy to co robiliśmy- uśmiechnął się.
-Okej, poczekam- wyszłam z domu.
Biegłam ile sił w nogach żeby zdążyć..
***
Stałam przed wieżą już zdyszana.
I dlaczego unikałam w-fu?
Dobra Alice teraz nie czas na to.
Szybko weszłam do wieży i już za pięć minut zobaczyłam Jack'a z różą w ręku.
Gdy mnie zobaczył uśmiechnął się, ja natomiast skrzywiłam się.
Podszedł do mnie i wręczył mi różę. Nie przyjęłam jej.
Posmutniał.
Chciał mnie przytulić lecz ja zrobiłam unik.
Wkurzył się.
-Kurwa Alice chcę Cię przytulić- zadrżałam
-Chcesz mnie przytulić?- poczułam jak po moich policzkach spływają łzy
-Chcę- odsunęłam się od niego.
-Masz mnie już nigdy nie dotykać.- zaśmiał się.- Dlaczego się śmiejesz?
-Oj Alice- przybliżył się.- Przecież wiem że na mnie lecisz- dopiero teraz poczułam od niego alkohol.
-Jack ty piłeś?- zaśmiał się.
-Ja? Niee- wybełkotał.
-Cholera Jack jesteś pijany- otwarłam mokre policzki.- Poczekaj muszę zadzwonić do Michael'a- wyciągnęłam telefon. Jack wyrwał mi go i wyrzucił!.
-Coś ty zrobił!- wrzasnęłam zaśmiał się. Podbiegłam szybko do barierki,ale mojego telefony nie było już w zasięgu wzroku.
-A właściwie Alice czemu miałabyś dzwonić po Michaela?-zapytał kiwając się na boki-Przecież on tylko Cię wykorzystuje-zamknij się!-Nie wierzysz mi?-roześmiał się.
-Co ty w ogóle wygadujesz??Michael nie jest taki-powiedziałam przez łzy.
A Jack podszedł do mnie i upadł na kolana prze de mną.
-Przepraszam,przepraszam.......-zaczął płakać widziałam,że mu zależy,a jeśli on mówił prawdę,że sobie coś zrobi?Nie wytrzymałabym ja go przecież kocham ale jak brata albo najlepszego przyjaciela.Upadłam koło niego i przytuliłam się,ale on jednak po chwili zaczął się wyrywać.Nie zdążyłam się obrócić ponieważ ktoś jebną mnie w tył głowy..
*Michael POV*
Nie to stanowczo za długo trwa.Pobiegłem ile sił w nogach.
Stałam przed wieżą już zdyszana.
I dlaczego unikałam w-fu?
Dobra Alice teraz nie czas na to.
Szybko weszłam do wieży i już za pięć minut zobaczyłam Jack'a z różą w ręku.
Gdy mnie zobaczył uśmiechnął się, ja natomiast skrzywiłam się.
Podszedł do mnie i wręczył mi różę. Nie przyjęłam jej.
Posmutniał.
Chciał mnie przytulić lecz ja zrobiłam unik.
Wkurzył się.
-Kurwa Alice chcę Cię przytulić- zadrżałam
-Chcesz mnie przytulić?- poczułam jak po moich policzkach spływają łzy
-Chcę- odsunęłam się od niego.
-Masz mnie już nigdy nie dotykać.- zaśmiał się.- Dlaczego się śmiejesz?
-Oj Alice- przybliżył się.- Przecież wiem że na mnie lecisz- dopiero teraz poczułam od niego alkohol.
-Jack ty piłeś?- zaśmiał się.
-Ja? Niee- wybełkotał.
-Cholera Jack jesteś pijany- otwarłam mokre policzki.- Poczekaj muszę zadzwonić do Michael'a- wyciągnęłam telefon. Jack wyrwał mi go i wyrzucił!.
-Coś ty zrobił!- wrzasnęłam zaśmiał się. Podbiegłam szybko do barierki,ale mojego telefony nie było już w zasięgu wzroku.
-A właściwie Alice czemu miałabyś dzwonić po Michaela?-zapytał kiwając się na boki-Przecież on tylko Cię wykorzystuje-zamknij się!-Nie wierzysz mi?-roześmiał się.
-Co ty w ogóle wygadujesz??Michael nie jest taki-powiedziałam przez łzy.
A Jack podszedł do mnie i upadł na kolana prze de mną.
-Przepraszam,przepraszam.......-zaczął płakać widziałam,że mu zależy,a jeśli on mówił prawdę,że sobie coś zrobi?Nie wytrzymałabym ja go przecież kocham ale jak brata albo najlepszego przyjaciela.Upadłam koło niego i przytuliłam się,ale on jednak po chwili zaczął się wyrywać.Nie zdążyłam się obrócić ponieważ ktoś jebną mnie w tył głowy..
*Michael POV*
Nie to stanowczo za długo trwa.Pobiegłem ile sił w nogach.
***
Gdy znalazłem się na szczycie zobaczyłem jak All leży nie przytomna na ziemi.I stojącą nad nią Jade. Podbiegłam szybko do poszkodowanej.
-Co ty zrobiłaś?!-wrzasnąłem na brunetkę.Jednak ona sobie nic z tego nie zrobiła.Właśnie zmierzała ku wyjściu.-Odchodzę od was nie zamierzam brać udziału w tym waszym głupim zakładzie.--Brunetka zatrzymała się i odwróciła tylko głowę.
-Jak chcesz! Jeśli odejdziesz powiemy jej wszystko-widać było że płonie nienawiścią do Alice.
Odeszła,a ja zostałem z zranioną All i pijanym Jack'iem na samym szczycie wieży..
***
Najpierw wziąłem Jack'a i zaprowadziłem go do pokoju,Później wróciłem po All.
-Cii wszystko będzie dobrze.-zacząłem jej szeptać do ucha.Gdy byliśmy już w domu Alice, położyłem ją na łóżku i poszedłem do łazienki w poszukiwaniu apteczki.
Po tym jak opatrzyłem jej ranę,postanowiłem jeszcze chwilę zostać.
*Alice POV*
Śnił mi się czarny ptak, ptak który oznajmia Twój koniec.
Podleciał do mnie i zabił.
Dziwne, czy kruk może zabić człowieka?
No nic, otworzyłam oczy i zobaczyłam Michael'a przy pianinie.
Siedział i patrzył w nuty.
-Hej, co robisz?- odwrócił się. Wstał, podszedł do łóżka i położył się obok mnie.
-W końcu wstałaś, coś Cię boli?- czemu miało bym mnie coś boleć?
-Trochę głowa a czemu pytasz, coś się stało?- błądził wzrokiem po mojej twarzy.
-Jesteś taka piękna- przybliżył się do mnie. Pochylił się i cmoknął w usta. STOP musisz wiedzieć co z Jack'iem
-Gdzie jest Jack?- odsunęłam go od siebie.
-Leży zalany w trupa u siebie w domu, zaniosłem go tam a potem przyszedłem po Ciebie- jak słodko- Dostałaś od kogoś w głowę.
-Jak to?- zaśmiał się
-Nie pamiętasz?- ciekawe jak.
-Dobra nie ważne- uśmiechnął się- To co wracamy do tego czego nie dokończyliśmy?- pogładził mnie po policzku.
-Muszę już iść- posmutniałam
-Ohh, um okej- skierował się w stronę drzwi.
-Może przełożymy tą lekcję ma jutro co?- uśmiechnęłam się.
-Jasne, przyjdź - wyszedł.
*Następny dzień(sobota)*
-Hej Alice zejdź tu szybko do mnie-obudziła mnie.
-Już mamo-odpowiedziałam zbiegając ze schodów
-Co to ma być?!!-krzyknęła pokazując na kuchnię.
-Mamo to nic tylko 2 talerze,zaraz posprzątam-odpowiedziałam i weszłam do kuchni.
-Alice!-czego durna sroko.
-No co ?!!!! Przecież idę posprzątać-krzyknęłam na nią.Ona zrobiła tylko wielkie oczy i podeszła do mnie.Uderzyła mnie z całej siły w lewy policzek.
-Nie waż się podnosić głosu w tym domu-suka
Nic nie powiedziałam tylko zalałam się łzami.Pobiegłam do wyjścia.
-Alce gdzie idziesz?! Wracaj tu natychmiast ty niewdzięczna dziewucho-wrzasnęła w drzwiach..I tak jej już nie słuchałam.Biegłam ile sił w noga nie zwracałam na innych uwagi,widziałam tylko prostą drogę przed sobą.W sumie nie wiedziałam gdzie zmierzam,po prostu mam jej dość,ja nie wdzięczna?To ona mnie bije.....Znów zaczęłam płakać.Skręciłam w uliczkę po lewej stronie.
Wbiegłam do lasu i tu się dopiero zaczęło.
Biegłam przed siebie,aż w końcu się potknęłam o wystając gałąź.UPADŁAM.Coś sobie chyba zrobiłam dlatego,że strasznie bolała mnie ta noga.Oparłam się o najbliższe drzewo i podwinęłam nogawkę spodni.Kurwa była cała spuchnięta.Próbowałam wstać,ale to groziło coraz silniejszymi falami bólu.Po paru minutach postanowiłam zasnąć,odpocząć''Może ktoś mnie znajdzie?'' pomyślałam.Zasnęłam :
*Sen Alice*
Muzyka
Szłam właśnie przez las...Normalny las nic szczególnego w nim nie było Prawda?

-Co ty zrobiłaś?!-wrzasnąłem na brunetkę.Jednak ona sobie nic z tego nie zrobiła.Właśnie zmierzała ku wyjściu.-Odchodzę od was nie zamierzam brać udziału w tym waszym głupim zakładzie.--Brunetka zatrzymała się i odwróciła tylko głowę.
-Jak chcesz! Jeśli odejdziesz powiemy jej wszystko-widać było że płonie nienawiścią do Alice.
Odeszła,a ja zostałem z zranioną All i pijanym Jack'iem na samym szczycie wieży..
***
Najpierw wziąłem Jack'a i zaprowadziłem go do pokoju,Później wróciłem po All.
-Cii wszystko będzie dobrze.-zacząłem jej szeptać do ucha.Gdy byliśmy już w domu Alice, położyłem ją na łóżku i poszedłem do łazienki w poszukiwaniu apteczki.
Po tym jak opatrzyłem jej ranę,postanowiłem jeszcze chwilę zostać.
*Alice POV*
Śnił mi się czarny ptak, ptak który oznajmia Twój koniec.
Podleciał do mnie i zabił.
Dziwne, czy kruk może zabić człowieka?
No nic, otworzyłam oczy i zobaczyłam Michael'a przy pianinie.
Siedział i patrzył w nuty.
-Hej, co robisz?- odwrócił się. Wstał, podszedł do łóżka i położył się obok mnie.
-W końcu wstałaś, coś Cię boli?- czemu miało bym mnie coś boleć?
-Trochę głowa a czemu pytasz, coś się stało?- błądził wzrokiem po mojej twarzy.
-Jesteś taka piękna- przybliżył się do mnie. Pochylił się i cmoknął w usta. STOP musisz wiedzieć co z Jack'iem
-Gdzie jest Jack?- odsunęłam go od siebie.
-Leży zalany w trupa u siebie w domu, zaniosłem go tam a potem przyszedłem po Ciebie- jak słodko- Dostałaś od kogoś w głowę.
-Jak to?- zaśmiał się
-Nie pamiętasz?- ciekawe jak.
-Dobra nie ważne- uśmiechnął się- To co wracamy do tego czego nie dokończyliśmy?- pogładził mnie po policzku.
-Muszę już iść- posmutniałam
-Ohh, um okej- skierował się w stronę drzwi.
-Może przełożymy tą lekcję ma jutro co?- uśmiechnęłam się.
-Jasne, przyjdź - wyszedł.
*Następny dzień(sobota)*
-Hej Alice zejdź tu szybko do mnie-obudziła mnie.
-Już mamo-odpowiedziałam zbiegając ze schodów
-Co to ma być?!!-krzyknęła pokazując na kuchnię.
-Mamo to nic tylko 2 talerze,zaraz posprzątam-odpowiedziałam i weszłam do kuchni.
-Alice!-czego durna sroko.
-No co ?!!!! Przecież idę posprzątać-krzyknęłam na nią.Ona zrobiła tylko wielkie oczy i podeszła do mnie.Uderzyła mnie z całej siły w lewy policzek.
-Nie waż się podnosić głosu w tym domu-suka
Nic nie powiedziałam tylko zalałam się łzami.Pobiegłam do wyjścia.
-Alce gdzie idziesz?! Wracaj tu natychmiast ty niewdzięczna dziewucho-wrzasnęła w drzwiach..I tak jej już nie słuchałam.Biegłam ile sił w noga nie zwracałam na innych uwagi,widziałam tylko prostą drogę przed sobą.W sumie nie wiedziałam gdzie zmierzam,po prostu mam jej dość,ja nie wdzięczna?To ona mnie bije.....Znów zaczęłam płakać.Skręciłam w uliczkę po lewej stronie.
Wbiegłam do lasu i tu się dopiero zaczęło.
Biegłam przed siebie,aż w końcu się potknęłam o wystając gałąź.UPADŁAM.Coś sobie chyba zrobiłam dlatego,że strasznie bolała mnie ta noga.Oparłam się o najbliższe drzewo i podwinęłam nogawkę spodni.Kurwa była cała spuchnięta.Próbowałam wstać,ale to groziło coraz silniejszymi falami bólu.Po paru minutach postanowiłam zasnąć,odpocząć''Może ktoś mnie znajdzie?'' pomyślałam.Zasnęłam :*Sen Alice*
Muzyka
Szłam właśnie przez las...Normalny las nic szczególnego w nim nie było Prawda?
Piękne są te motyle......Coś jednak nie daje mi spokoju dlaczego tu jest tak cicho?

****
-Aaaaa-obudziłam się z przerażającym krzykiem.
Na kamieniu siedział ten sam kruk który mi się śnił.
O KURWA.
Kruk odleciał z kamienia przeleciał mi nad głową .
Alicie uspokój się, naoglądałaś się
Na kamieniu siedział ten sam kruk który mi się śnił.
O KURWA.
Kruk odleciał z kamienia przeleciał mi nad głową .
Alicie uspokój się, naoglądałaś się
za dużo horrorów:
-Mamę
-Obecność
-Ring 1 i 2
-Bez litości 1 i 2
Kurwa a jak ktoś mnie tu zgwałci.
Znowu zresztą.
Szybko się podniosłam i wyciągnęłam telefon.
Brak zasięgu.
Cholera, jak ja się stąd wydostanę?
To jedyne pytanie na jakie w tej chwili nie znałam odpowiedzi.
********************
No witamy :3
Fajny cnie?
Do następnego!
Ahoj! :)
-Mamę
-Obecność
-Ring 1 i 2
-Bez litości 1 i 2
Kurwa a jak ktoś mnie tu zgwałci.
Znowu zresztą.
Szybko się podniosłam i wyciągnęłam telefon.
Brak zasięgu.
Cholera, jak ja się stąd wydostanę?
To jedyne pytanie na jakie w tej chwili nie znałam odpowiedzi.
********************
No witamy :3
Fajny cnie?
Do następnego!
Ahoj! :)




















