*Michael POV*
-Więc tak to jest: Kate, Chad i Jason- uśmiechnąłem się do nich.
-Hej jestem Michael..- rudowłosa mi przerwała.
-Ej słuchajcie mam pomysł który dotyczy Ciebie- wskazała na mnie- chcesz być w naszej paczce?- no jasne.
-Tak chcę- Kate zaklaskała.
-Tylko wy moje dzieciuchy nie ma sprzeciwu- wskazała na resztę- więc tak Michael musisz przejść próbę.
-Mogę zrobić wszystko- Jade wysłała mi całusa w powietrzu.
-Pomyślmy...- brunetka jej przerwała.
-Przecież mamy już wszystko ustalone, czyż nie?- Kate przewróciła oczami.
-Nie ten plan nie wypali- jaki znowu plan?.- Mam-krzyknęła Kate- będziesz musiał poderwać córkę dyrektorki- Co?- Zgadzasz się?
-Um, Jasne- Jade odeszła. O co jej chodzi?
*Alice POV*
-Mamo jestem- zatrzasnęłam drzwi wejściowe.
-Oh kochanie to bardzo dobrze mamy gościa- weszłam do salonu i zamarłam. Na kanapie siedział chłopak który dzisiaj na mnie nawrzeszczał, dziwne był tak samo zdziwiony.
-Hej?- wstał z kanapy.
-Hej, nie wiedziałem że to ty-szepnął mi do ucha, lecz gdy moja mama weszła z powrotem z ciastkami odsunął się ode mnie.
-Mamo dlaczego on tu jest- ups, wkurzyła się.
-Żaden on tylko Michael- podeszła do niego- Michael to jest moja córka Alice- wskazała na mnie.- Alice Michael jest nowy- nie wiedziałam- i potrzebuje Twojej pomocy..- nie skończyła.
-Jakiej?- Kurwa Alice nie wkurwiaj jej bo znowu oberwiesz.
-Słonko nie przerywaj- on tylko stał i się bezczelnie uśmiechał. Dupek- Michael jeszcze się nie odnalazł i jak będzie miał jakiś problem to zwróci się do Ciebie- coo?
-Dlaczego do mnie? Jade jest zawsze chętna do oprowadzania nowych- Michael-dupek wytrzeszczył oczy na imię Jade, dziwne.
-Bo spędzasz czas tylko z Jade lub Jack'iem- no i?
-Co z tego?- zaśmiał się..
- Alice bez dyskusji, dzisiaj pójdziesz oprowadzić Michaela po Paryżu.. Koniec kropka.-
Nie ma to jak dopinka pod koniec dnia.
-Dobrze-powiedziałam zniechęcona
-Choć-pokazałam gestem ręki żeby poszedł za mną.
Gdy znaleźliśmy się na zewnątrz zaczęłam:
-Właściwie to co ty chcesz zobaczy?Pochodzisz z Paryża prawda?-zamilkł
-Jednak jesteś w błędzie.Jestem tu po raz pierwszy-uśmiechną się ukazując rząd równiutkich zębów.
-No,okej to może najpierw opowiem co o szkole,a między czasie przejdziemy się?-zaproponowałam
-Okej-jest coś w nim,ale jeszcze nie wiem co.
-No to tak szkoła została zbudowana w 19 wieku.Przez moich ''przodków'' sprawowanie władzy w ''La science et de l'énergie'' -nazwa szkoły-jest przekazywane z pokolenia na pokolenie.Wszystkie osoby które ukończyły edukację w tej szkole pracują teraz w jakiś wielkich firmach,lub mają własną działalność-przerwał mi
-Czyli jak ty skończysz szkołę to będziesz jej dyrektorką?-zdziwiło mnie to pytanie.
-Szczerze nigdy o tym nie myślałam.Moją pasją jest muzyka,tak wiem dziwnie to wygląda wszyscy są wielkimi szychami a tu taka jedna wybredna,która chcę być muzykiem.-zaśmiałam się.
-Mhm,czyli jesteś uzdolniona muzycznie?-zapytał
-Można tak to ująć gram na pianinie i ćwiczę balet.Również prowadzę lekcje gry na pianinie-spojrzałam na niego.Nasze spojrzenia spotkały się na ułamek sekundy,a ja zdążyłam zobaczyć błysk w jego oczach.
-Może kiedyś mnie nauczysz?-zaśmiał się
-Jeśli zdołasz,to czemu nie-popchnęłam go delikatnie.
-Ja nie dam rady?Dla mnie nie ma rzeczy nie możliwych-i tym razem on mnie delikatnie popchnął.
-Dobra,dobra każdy tak mówi,ale tylko na początku.Dobra wróćmy do oprowadzania-poprawiłam sobie grzywkę i spojrzałam na niego.
-No okej-odparł
-Większość nauczycieli jest dość surowych najmilszą nauczycielką jest pani Roberts-nauczycielka historii-Musisz się pilnować żeby nie podpaść panu Zelżnemu-nauczyciel fizyki-A resztą nie musisz się za bardzo przejmować,tylko nie spóźniaj się na lekcje i odrabiaj je w tedy sobie nie narobisz kłopotów.
Znaleźliśmy się właśnie koło wieży Eiffla. Stanęlismy koło barierki i zaczęliśmy dalej rozmawiać.
-Przyjechałeś tu sam czy z rodziną?-zawahał się.
-Umm, pogadamy o tym później okej?- coś tu nie gra.
-No, dobra- uśmiechnął się.- Znasz Jade?
-Nie, dlaczego pytasz- czułam że jest zdenerwowany.
-Gdy wspomniałam o niej w domu to się dziwnie zachowałeś więc pomyślałam..-przerwał mi,
-Nie, nie znam jej!- krzyknął a ja poczułam w oczach łzy. Kurwa Alice musisz płakać zawsze gdy ktoś podniesie głos?- Ally nie chciałem-zaraz jak on mnie nazwał. Ally?
-Jak mnie nazwałeś?-uśmiechnął się.
-Wiesz pomyślałem że dam Ci zdrobnienie. Ally, ładnie no nie?- mój tata nazywał mnie Ally, kurczę czuję jak łzy spływają wolno po moich policzkach.
Niespodziewanie Michael wziął moją twarz w swoje wielkie dłonie i kciukami wytarł mokre policzki.
-Ej mała nie płacz- wybuchnęłam niekontrolowanym śmiechem. Był zdezorientowany.
-Coś nie tak?-wydukał zaczerwieniony. Słodki widok.
-Nic tylko po prostu, oj nie ważne- zaśmiał się.
-Okej, dasz mi swój numer bo muszę już lecieć.-wyciągnął swój telefon z kieszeni.
-Okej, 789654699(przypadkowy)- wpisał go.
-Mogę zrobić Ci zdjęcie i zapisać?- czemu nie.
-Okej-pstyknął mi przed twarzą.
-Idealnie pa.- i poszedł. Tak po prostu mnie zostawił. Zalałam się łzami.
*Michael POV*
Pobiegłem w umówione miejsce,które powiedziała mi Jade. Musiałem być chyba spóźniony dlatego,że Kate była cała czerwona ze złości na mój widok.
-Gdzie ty się podziewałeś?-zarzuciła mnie pytaniem rudowłosa dziewczyna.
-Umm, pogadamy o tym później okej?- coś tu nie gra.
-No, dobra- uśmiechnął się.- Znasz Jade?
-Nie, dlaczego pytasz- czułam że jest zdenerwowany.
-Gdy wspomniałam o niej w domu to się dziwnie zachowałeś więc pomyślałam..-przerwał mi,
-Nie, nie znam jej!- krzyknął a ja poczułam w oczach łzy. Kurwa Alice musisz płakać zawsze gdy ktoś podniesie głos?- Ally nie chciałem-zaraz jak on mnie nazwał. Ally?
-Jak mnie nazwałeś?-uśmiechnął się.
-Wiesz pomyślałem że dam Ci zdrobnienie. Ally, ładnie no nie?- mój tata nazywał mnie Ally, kurczę czuję jak łzy spływają wolno po moich policzkach.
Niespodziewanie Michael wziął moją twarz w swoje wielkie dłonie i kciukami wytarł mokre policzki.
-Ej mała nie płacz- wybuchnęłam niekontrolowanym śmiechem. Był zdezorientowany.
-Coś nie tak?-wydukał zaczerwieniony. Słodki widok.
-Nic tylko po prostu, oj nie ważne- zaśmiał się.
-Okej, dasz mi swój numer bo muszę już lecieć.-wyciągnął swój telefon z kieszeni.
-Okej, 789654699(przypadkowy)- wpisał go.
-Mogę zrobić Ci zdjęcie i zapisać?- czemu nie.
-Okej-pstyknął mi przed twarzą.
-Idealnie pa.- i poszedł. Tak po prostu mnie zostawił. Zalałam się łzami.
*Michael POV*
Pobiegłem w umówione miejsce,które powiedziała mi Jade. Musiałem być chyba spóźniony dlatego,że Kate była cała czerwona ze złości na mój widok.
-Gdzie ty się podziewałeś?-zarzuciła mnie pytaniem rudowłosa dziewczyna.
-Spokojnie byłem z All-gdy to powiedziałem już tego żałowałem.
-Miałeś z nią tylko pogadać,a nie!Może jeszcze
poszedłbyś z nią do łóżka?-zdziwiła mnie reakcja
brunetki stojącej przede mną.
-Nie Jade uspokój się o co Ci chodzi?Miałem tu się z wami spotkać i spotkałem nie wystawiłem was więc nie wiem o co ten cały hałas-powiedziałem jej dobitnie.
-Dobra..nie ważne.Omówmy lepiej plan-powiedziała odchodząc ode mnie i siadając koło Chad'a.
-No to tak ty ją uwodzisz i inne takie.Prześpisz się z nią....Zdobądź jej zaufanie i jak powie Ci jakiś sekret to później wykorzystamy to przeciwko niej-to było trochę dziwne co powiedział Jason trochę przerażające no ale....Co mi szkodzi.
*Alice POV*
Zostałam tam sama.Jednak nie na długo bo po chwili czyjeś ręce zakryły mi oczy.
Obróciłam się gwałtownie. Był to Jack.
-Hej co ty tu robisz?! Sama!?-zawsze się o mnie martwi
-Oprowadzałam tego nowego-odparłam-matka mnie zmusiła.
-No to może zamiast stać tu tak to pójdziemy do mnie?Bo zaraz i tak będzie chyba padać-zaproponował.
-Okej-jak ja lubiłam jak on się uśmiechał.
-Miałeś z nią tylko pogadać,a nie!Może jeszcze
poszedłbyś z nią do łóżka?-zdziwiła mnie reakcja
brunetki stojącej przede mną.
-Nie Jade uspokój się o co Ci chodzi?Miałem tu się z wami spotkać i spotkałem nie wystawiłem was więc nie wiem o co ten cały hałas-powiedziałem jej dobitnie.
-Dobra..nie ważne.Omówmy lepiej plan-powiedziała odchodząc ode mnie i siadając koło Chad'a.
-No to tak ty ją uwodzisz i inne takie.Prześpisz się z nią....Zdobądź jej zaufanie i jak powie Ci jakiś sekret to później wykorzystamy to przeciwko niej-to było trochę dziwne co powiedział Jason trochę przerażające no ale....Co mi szkodzi.
*Alice POV*
Zostałam tam sama.Jednak nie na długo bo po chwili czyjeś ręce zakryły mi oczy.
Obróciłam się gwałtownie. Był to Jack.
-Hej co ty tu robisz?! Sama!?-zawsze się o mnie martwi
-Oprowadzałam tego nowego-odparłam-matka mnie zmusiła.
-No to może zamiast stać tu tak to pójdziemy do mnie?Bo zaraz i tak będzie chyba padać-zaproponował.
-Okej-jak ja lubiłam jak on się uśmiechał.
Byliśmy w połowie drogi gdy zaczęło padać.My oczywiście,jak byśmy tego nie zrobili nie bylibyśmy sobą.Zaczęliśmy zachowywać się jak małe dzieci i po chwili już tańczyliśmy w deszczu.

Tańczyliśmy i wygłupialiśmy się. Po chwili Jack postawił mnie na ziemi
w tedy nasze spojrzenia spotkały się.Ja była wtulona w jego ramiona i nie wiem jak i kiedy on trzymał mnie tak mocno jak bym była całym jego światem.Poczułam jak się rumienię.
Chyba to zauważył ,dlatego że uśmiechnął się szeroko.

Tańczyliśmy i wygłupialiśmy się. Po chwili Jack postawił mnie na ziemi
w tedy nasze spojrzenia spotkały się.Ja była wtulona w jego ramiona i nie wiem jak i kiedy on trzymał mnie tak mocno jak bym była całym jego światem.Poczułam jak się rumienię.
Chyba to zauważył ,dlatego że uśmiechnął się szeroko.
-Jack co ty wyprawiasz?- zaśmiał się.
-Za chwilę Cię pocałuje- musnął swoimi wargami moje.
-No całujesz czy co?- zbliżyliśmy się ponownie i BUM. Jack pocałował mnie!
Mój najlepszy przyjaciel mnie właśnie całował, co ja najlepszego zrobiłam?
*******************
No witamy :3
długi no nie? :d
Do następnego!
Ahoj :)
-Za chwilę Cię pocałuje- musnął swoimi wargami moje.
-No całujesz czy co?- zbliżyliśmy się ponownie i BUM. Jack pocałował mnie!
Mój najlepszy przyjaciel mnie właśnie całował, co ja najlepszego zrobiłam?
*******************
No witamy :3
długi no nie? :d
Do następnego!
Ahoj :)




Brak komentarzy:
Prześlij komentarz