piątek, 31 stycznia 2014

Rozdział I

                    Rozdział I: "Nieszczęścia chodzą 
                                               parami"


*Michael's POV*

-Shan proszę jedźmy z powrotem do domu- mój brat właśnie szedł w stronę wejścia do mojego największego koszmaru.
-Kurwa mały trzeba było być dyskretniejszym- no ciekawe jak.
Otworzył je. Moim oczom ukazały się dupy w krótkich spódnicach, koszuli i krawacie. Chyba jestem w niebie.
-Widzisz nie jest tak źle- zachęcił mnie Shan.
-Mmm- tak, tak, tak. Nagle poczułem szturchnięcie w ramię.
-Kurwa uważaj jak łazisz- odwróciłem się i ujrzałem niską blondynkę
-Przepraszam- usłyszałem cichutki głosik.
-Oj mały nie przesadzaj, hej jestem Shan- podał jej rękę. Chuj Shan.
-Jestem spóźniona, jeszcze raz przepraszam- odwróciła się i wbiegła po schodach. Dzięki Bogu.
-Tej,jak ty w ogóle się zachowujesz?! Pojebało cie?-mój kochany braciszek odwrócił mnie gwałtownie w swoją stronę i walną w mordę.
-Chyba ciebie pojebało-dostałem drugi cios.
-Nie takim tonem-chuj.Wyrwałem się z jego uścisku i rozmasowałem twarz.
-Dobra nieważne idziesz mnie zaprowadzić do tej dyrektorki czy nie?

*Alice POV*
Biegłam ile sił w nogach żeby zdążyć na ten głupi angielski.
Po chwili wpadłam do sali, oczywiście wszystkie rozmowy zostały przerwane i to ja stałam się "sensacją"
-Pani Edwards znowu spóźniona- wiem nie musisz mi tego mówić stara jędzo.- Siadaj na miejsce, natychmiast- nienawidzę jak podnosi głos.
Właśnie kierowałam się do swojej ławki gdy nagle Kate podstawiła mi nogę i BUM, leżę plackiem na podłodze gdy wszyscy śmieją się w najlepsze. Wszyscy oprócz Jack'a i Jade.
-Uważaj jak łazisz mądralo- odezwała się rudowłosa dziwka i znowu gromki śmiech przebiegł przez klasę. Świetnie.
-KONIEC- oh dziękuje jędzo.- Alice wstawaj i siadaj do ławki- no już nie widzisz.
Okej Alice weź się w garść i podnieś się w końcu.
Zobaczyłam jak Jack podnosi się ze swojego miejsca i kieruję się w moją stronę. NIE człowieku.
-Alice wstawaj-podniósł mnie.
-Dziękuje-podniosłam swoje upuszczone książki i złapałam dłoń Jack'a w swoją- Dzięki glucie-pocałowałam go w policzek i wyszłam z klasy. Musiałam się porządnie wypłakać.

*Michael POV*
-W takim razie chodź za mną Michael pokaże Ci szkołę, plan zajęć, szafkę no i pokój- Pani Edwards uśmiechnęła się do mnie. Okropny widok.
-Taa- wstałem- Na razie Shan- ten kutas też się podniósł.
-Trzymaj się młody- uścisnął mnie i wyszedł. Zostałem sam z kobietą która mnie przerażała.
Panie Boże trzymaj mnie bo upadnę.

********************
No witamy ponownie.
Tak, tak, tak jest świetny.
Liczymy na komentarze ;)
Ahoj :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz